Skocz do zawartości

Poradniki: Dlaczego je kupujemy i na co warto zwracać uwagę?


Muraszczyk

159 wyświetleń

Lata temu natknąłem się na mema w Internecie który uchował się w mojej głowie do dzisiaj:

"Wyobraź sobie że przeniosłeś się do starożytnej Grecji i musisz wytłumaczyć tamtejszym filozofom, że masz w kieszeni narzędzie, które daje Ci dostęp do całej wiedzy tego świata, a używasz go do oglądania filmików z kotami grającymi na pianinie."

No właśnie. Więc dlaczego kupujesz poradnik od Adasia633 na forum publicznym, skoro masz internet i wyszukiwarkę, która daje Ci odpowiedź na niemalże wszystkie pytania tego świata?

Przecież w każdej dziedzinie są autorytety - specjaliści którzy chętnie dzielą się swoją wiedzą próbując budować swój brand (Eng. markę osobistą) i zasięgi. Czy nie lepiej wiec byłoby nauczyć się języka angielskiego i być na bieżąco z treściami największych autorytetów w danej dziedzinie? Poświęcić czas na budowanie ekspertyzy, własne próby i testy? Czy nie tak się właśnie uczymy? No tak, ale to wymaga czasu, zaangażowania i może nie wyjść. Za rogiem czeka życie, narastające opłaty, upływający czas i wizja przymusowego wyjazdu za granicę w poszukiwaniu pracy. Wtedy właśnie pojawia się temat - przełomowa metoda Adasia633:

"Sposób przynosi 3000-4000 zł miesięcznie jest nie wymagający wystarczy godzinę dziennie sprzedaje bo mam większe cele 150 zł maksymalnie 4 sztuki," - napisał Adaś, łamaną polszczyzną.

Pomijając fakt że Adaś w 27 lat swojego życia nie przetworzył że "nie" z przymiotnikami piszemy razem i zapomniał o interpunkcji, to reszta wygląda solidnie.

Czy aby na pewno? Przyznam szczerze że często fascynują mnie tematy o oszustwach. Zastanawiam się czym kierują się kupujący, jaki proces myślowy towarzyszy ich decyzji zakupowej. Na pewno chęć zysku, desperacja, zaufanie na staż czy reputacje. Mam wrażenie że to poszukiwanie jakiegoś "złotego strzału" w życiu, na którym takie "Adasie" żerują. Jestem w stanie zrozumieć osoby, które mają solidne zarobki z pracy etatowej i hobbystycznie kupują różne poradniki - w porządku, ich pieniądze. Natomiast jeśli ktoś wydaje swoje ostatnie, lub co gorsza - pożyczone pieniądze, to zaczyna się problem.

Przecież nie tak działa świat. Gdyby takie "metody" działały, chociaż w jakimś niedużym procencie, to nikt nie pracowałby na kasie w sklepie, roznosił listów czy pracował na magazynie. Oczywiście żadna praca nie hańbi ale umówmy się że praca przy laptopie za kilka tysięcy miesięcznie to marzenie w które wielu nawet nie wierzy.

Ponadto jakim nonsensem jest oferta poradnika za 150 zł, która rzekomo miałaby przynieść tysiące miesięcznie? Jeśli przynosi 3000 zł miesięcznie, to minimalną ceną wydaje się 3000 zł z gwarancją zwrotu przynamniej połowy w przypadku nieodrobienia inwestycji. Powiedz sobie to na głos zanim napiszesz wiadomość że jesteś chętny - "właśnie kupię poradnik za 150 zł, dzięki któremu zarobię 3000 zł każdego miesiąca." To już chyba naprawdę większe szanse masz na automacie w lokalnym barze (do czego nie namawiam).

Jednak fenomenem w tym wszystkim wydaje się sama w sobie oferta - 7 stron A4. No po prostu bajka. Nie dość że tani, to jeszcze szybko, zwięźle i na temat. Dlaczego dalej, w kółko i na okrągło zapętlamy ten nonsens tworząc kolejne tematy "Adaś oszukał."
 

Czy wszystkie poradniki są złe?

Choć napisałem swój, to sam nie jestem ich koneserem - nigdy żadnego nie kupiłem, a kilka przyszło mi recenzować.

Przede wszystkim podzieliłbym wszystkie "poradniki" na "nisze i metody," oraz "kompendia wiedzy."

Te pierwsze są źródłem większości problemów i całej opinii na temat działu "sprzedam poradniki nisze." Są to z reguły przepisane metody z czołowych, światowych for o zarabianiu w internecine. Niektóre z nich faktycznie oferują możliwość szybkiego zysku ale znaczna część z nich jest po pierwsze co do zasady - nielegalna, po drugie - wypali się lub już się wypaliła. Zwykle etykę pozostawia się po stronie kupującego i ten temat można pominąć. Jednak niemal zawsze oferta niszy czy metody pojawia się w momencie, gdy autor czuje że nisza słabnie. Wtedy na podstawie swoich wyników (które faktycznie mogą być prawdziwe) zamieszcza ofertę, nie dając znać o swoich wątpliwościach - opisując to jako "pewniak." Sprzedający decyduje się na czysty zysk, sprzedając innym tak naprawdę los na loterii. No ale czasu na myślenie nie ma wiele, bo - "ilość sztuk jest ograniczona."

Drugie, to tak naprawdę pełnoprawne EBooki. Mój poradnik, przed wprowadzeniem do GetPaid20, był 111 stronnicowym PDF'em, zawierającym ponad 23000 słów. Dzisiaj, po aktualizacji dotyczącej copywritingu, to prawie 40000 słów - dokładnie 39412. Średnia praca licencjacka ma 45000 znaków, a praca magisterka 72000 znaków. Oznacza to że mam niewiele mniej słów niż średnia praca licencjacka ma znaków, a znaków łącznie więcej niż praca licencjacka i magisterka razem wzięte. Do tego wsparcie, profesjonalna oferta, listy i wszystko inne. Czy mam więc prawo być krytykiem? Wydaje mi się tak.

Osoby takie jak Mysc z GetPaid20, ja czy niegdyś Wujek Ziemny sprzedający swój poradnik (równie obszerny) niejako cierpimy przez twory takiego Adasia633 i podobnych, którzy niszczą zaufanie kupujących.

Mój poradnik to takie dziecko, które stale rozwijam, choć pieniądze z tego (w ujęciu rocznym) są marne, to miło że czasem jakieś są. Są osoby, które na podstawie tego PDF'a zaczęły swoją przygodę z SEO, a dzisiaj już mnie wyprzedziły pracując w mocnych agencjach SEO. Czasem się odzywają i rozmawiamy chwilę jak im idzie - to całkiem miłe. Dążę do tego że stworzenie poradnika to nic złego. Jeśli masz unikalną wiedzę, lekkie pióro i chęci, to super - jest to sposób na dorobienie, na dodatkowy kranik przychodu. Natomiast smutna prawda jest taka że poradniki na forach uważane są za łatwą metodę dorobienia na głupocie innych i mało kto się naprawdę stara.
 

Jak odróżnić wartościowy poradnik od SCAM'u?

To dość szeroki temat ale nakreślę kilka, według mnie, kluczowych punktów, którymi warto się kierować.

1) Styl pisania. Jeśli ktoś pisze w temacie łamaną polszczyzną, robi podstawowe błędy ortograficzne, to raczej wiele nie możesz się po takiej osobie spodziewać. Oczywiście byle głupek może się postarać z użyciem Internetu ale to już zawsze jakaś pierwsza przeszkoda - wymaga czasu i zaangażowania.

2) Odpowiedź na wiadomość prywatną. Temat to jedno, można się wspiąć na wyżyny kultury. Natomiast jeśli na wiadomość o chęci zakupu, czy dane do przelewu, ktoś opisuje "jasne mordeczko/ryjku trzymaj," to z góry możesz założyć że trafiłeś na osiedlową mordeczke, cwaniczaka. W tym miejscu prawdopodobieństwo SCAM'u rośnie diametralnie. Jeśli sprzedający nie przejawia szacunku do kupującego, nie stara się zachować profesjonalizmu - to co jest nie tak. Pomyśl że ktoś traktuje Cię tak w sklepie, bo co do zasady - ta interakcje niczym się nie różni. Wyobraź to sobie na żywo.

3) Czy ta osoba, na podstawie jej aktywności, stażu, reputacji, opisu oferty, używanego języka i tak dalej w ogóle wygląda na kogoś, kto może zarabiać te obiecane tysiące miesięcznie? Umówmy się, jeśli ktoś naprawdę (nie "na prawdę," chyba że jesteśmy w sądzie i się na nią powołujemy), w 20-30 lat życia, nie przetworzył informacji ze "nie" z przymiotnikami piszemy razem, to jak duże są szanse że zarabia dobre pieniądze? Moim zdaniem niewielkie.

4) Historia wpisów użytkownika. Upewnij się co do punktów 1) i 3) przeglądając aktywność nawet miesiące wstecz. Dlaczego? Jeśli sprzedawca jest sprytny, szykuje SCAM, to mógł sprofesjonalizować się na chwilę przed wystawieniem oferty.

5) Profesjonalizm oferty. Całościowy sens oferty, spis treści, zdjęcia, dowody ale też zewnętrzne treści takie jak strona internetowa czy dane firmy. To naturalne że mentor dużej sieci afiliacyjnej nie powinien Cię oszukać, bo mógłby stracić prace, a na zdarzeniu ucierpiałaby cała firma. Natomiast poza sieciami są całe grupy jak wspominane GetPaid20. Umówmy się że jeśli ktoś stworzył profesjonalnego bloga z setką wpisów, grupę mentoringu z setkami użytkowników, a na podstawie tego prowadzi legalny biznes wystawiając rachunki za każda sprzedaż, to chyba ma za wiele do stracenia żeby oszukać kogoś na 100 czy 300 zł - jest to jego życie, biznes. Zwracaj więc uwagę czy masz do czynienia z kimś "szybko, decyduj się mordeczko" czy profesjonalistą.

6) Recenzje autorytetów. Bezwzględnie nie kupuj niczego przed recenzją administratora/moderatora.

  • Super 5
  • Dzięki! 1

2 komentarze


Rekomendowane komentarze

Gość
Dodaj komentarz...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystanie. Polityka prywatności .