Ja swojego kupiłem po okazyjnej cenie. Trzeba było wymienić tarczę od kierowcy i błotnik bo był lekko puknięty. Wymiana klocków, płynów, filtrów, trochę szpachli i zabezpieczenia antykorozyjnego i do tej pory chodzi bez najmniejszej awarii. Spalanie utrzymuje się na 8 litrów, ale jeżdżę oszczędnie. Ubezpieczenie niecałe 500 zł w Proamie.
Wiesz ja tylko rzuciłem propozycję.
Jak ja uwielbiam te polskie stereotypy. Mercki są dziadkowe. VW są dla wieśniaków (wieś wageny), japońce się psują ale są dobre do gazu, włoskie auta psują się w katalogach, we francuzach psuje się elektryka i ogólnie nie bo żabojady, amerykańce nie bo za drogie w utrzymaniu. Kup se Pan rower/hulajnogę bądź na pieszo chodź.