Skocz do zawartości
spacer.png
spacer.png
Przeglądasz Archiwum. Nie można tu dodawać nowych odpowiedzi.

Freak fight w Polsce: czym są te gale, kto za nimi stoi i dlaczego oglądają je miliony


pocto

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Freak fight to walka, w której naprzeciw siebie stają osoby o rozbieżnych umiejętnościach, doświadczeniu, a często również wadze. O zestawieniu decyduje rozpoznawalność, a nie ranking sportowy - w klatce lądują youtuberzy, raperzy, streamerzy, celebryci i uczestnicy programów telewizyjnych. Formuła bywa różna: MMA, boks albo K-1. Efekt jest za każdym razem ten sam: wydarzenie, o którym przez tydzień mówi pół polskiego internetu.

Od jednej walki na gali KSW do osobnego rynku

Za moment założycielski uznaje się rok 2009 i galę KSW, na której Mariusz Pudzianowski zmierzył się z Marcinem Najmanem. Pojedynek trwał 43 sekundy, a nokaut w wykonaniu strongmana obejrzało w Polsacie około 6 milionów widzów. Przez kolejną dekadę format wsączał się w polski krajobraz sportowy powoli - kolejnym głośnym punktem było starcie Pudzianowskiego z Pawłem „Popkiem" Mikołajuwem w 2016 roku. Przełom przyszedł w 2018 roku wraz z powstaniem FAME MMA. Za projektem stanęli Michał „Boxdel" Baron, Wojciech Gola, Krzysztof Rozpara i Rafał Pasternak, a pierwsza gala odbyła się 30 czerwca w Koszalinie. Inspiracją były zagraniczne widowiska tego typu, przede wszystkim starcie KSI z Loganem Paulem. Od tego momentu freak fight przestał być ciekawostką na marginesie gal MMA i stał się samodzielnym produktem. Paradoksalnie rozwojowi branży pomogła pandemia. Serię gal rozegrano bez udziału publiczności, ale wynik finansowy ratowała sprzedaż transmisji, która biła kolejne rekordy. Federacja szybko przeniosła się do największych obiektów w kraju - Ergo Areny, Tauron Areny Kraków - aż po galę na Stadionie Narodowym w Warszawie. Próbowała też sił za granicą, organizując osobne wydarzenie w Newcastle, a z czasem sięgnęła po rozwiązania rodem ze sportu zawodowego: turniej o pas mistrzowski rozstrzygany w kilku etapach.

Federacje, które tworzą ten rynek

Polski rynek nie jest monolitem - działa na nim kilka organizacji o różnej skali i różnym profilu. Poniższe zestawienie porządkuje najważniejsze z nich.

  • FAME MMA - pionier i największa federacja freak fightowa w Polsce, organizator gal w największych halach w kraju, w tym na Stadionie Narodowym.
  • Clout MMA - organizacja przejęta przez FAME MMA roku za około 5,5 miliona złotych, działająca dalej pod własną marką.
  • Prime Show MMA - trzecia siła pod względem popularności, regularnie krytykowana za dobór zawodników do kart walk.
  • High League - projekt, który przez krótki czas był najpoważniejszym konkurentem FAME, zakończył działalność.
  • KSW - federacja zawodowa, nie freakowa, ale to właśnie tam narodził się w Polsce cały ten format.

Dlaczego ten format przyciąga miliony

Sukces gal nie wynika z poziomu sportowego, bo ten bywa symboliczny. Decyduje o nim coś innego - mechanizm bliższy telewizyjnemu reality show niż zawodom sportowym.

  • Widz zna zawodników wcześniej, z YouTube'a, TikToka czy Instagrama, więc emocjonalna stawka istnieje jeszcze przed pierwszym gongiem.
  • Konflikty budowane są miesiącami w mediach społecznościowych, a konferencje prasowe stanowią osobne widowisko.
  • Bariera wejścia jest zerowa - nie trzeba znać się na sportach walki, żeby zrozumieć, o co toczy się gra.
  • Dystrybucja odbywa się głównie online, w modelu PPV, co pozwala dotrzeć do odbiorców bez pośrednictwa telewizji.
  • Krótkie fragmenty walk i konferencji świetnie działają w formacie pionowego wideo, napędzając zasięgi między galami.

PPV, zakłady i cała gospodarka wokół gal

Wokół widowisk wyrosła osobna gospodarka. Sprzedaż transmisji PPV bywała na tyle wysoka, że federacje freakowe wyprzedzały pod tym względem KSW, a pojedyncze gale sprzedawały się lepiej niż niektóre numerowane wydarzenia UFC. Model dystrybucji jest prosty: dostęp kupuje się przez własną platformę federacji albo przez serwis partnerski, a koszt pakietu to zwykle kilkadziesiąt złotych. Do tego dochodzą sponsoring, marki odzieżowe sygnowane nazwiskami zawodników, kanały dokumentujące przygotowania i rynek zakładów sportowych. Serwisy takie jak hit n spin prowadzą sekcje MMA i boksu obok klasycznych dyscyplin, a część widzów traktuje gale jak każde inne wydarzenie w kalendarzu. Bez tej warstwy biznesowej samo widowisko nie utrzymałoby się na taką skalę.

Spór, który trwa od pierwszej gali

Krytyka jest proporcjonalna do popularności. Przeciwnicy mówią o wulgarnym widowisku, promowaniu przemocy i budowaniu pozycji osobom, które na uwagę nie zasługują - regularnie wraca zarzut o angażowanie postaci z kryminalną przeszłością. Zwolennicy odpowiadają, że gale popularyzują sporty walki wśród ludzi, którzy nigdy wcześniej się nimi nie interesowali, i że w tym środowisku zdarzają się autentyczne historie zmiany stylu życia przez trening. Zjawisko przestało być zresztą wyłącznie tematem publicystycznym. Doczekało się opracowań akademickich analizujących gale jako nową formę wydarzenia medialnego, opisywanych narzędziami z teorii mediów, a nie z dziennikarstwa sportowego. To dobra miara skali: coś, co zaczęło się od pomysłu rzuconego na streamie, stało się przedmiotem badań nad polską kulturą popularną.

Obie strony mają rację co do jednego: to przede wszystkim biznes. Freak fight nie udaje sportu w klasycznym rozumieniu i właśnie dlatego działa. Dopóki widzowie będą płacić za dostęp do transmisji, kolejne gale będą się odbywać - niezależnie od tego, co o nich napiszą krytycy.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystanie. Polityka prywatności .